sobota, 26 lutego 2011
czwartek, 24 lutego 2011
Polsko odejdź
dzisiaj poczułam się jak w domu; 4 h czkałam na korektę, żeby usłyszeć "przyjdź jutro"; poza tym jest pogoda jak na wielkanoc, słońce przygrzewa, chociaż wczoraj było mi zimno w kurtce zimowej i już sama nie wiem co myśleć o tym kraju
niedziela, 13 lutego 2011
sobota, 12 lutego 2011
Statystyki tygodniowe
W ciągu ostatniego tygodnia zdołałam:
-wydać zdecydowanie za dużo kasy
-popsuć i odpsuć przycisk na touchpadzie
-zobaczyć na własne oczy angielskie dicho od środka i dowiedzieć się dla kogo produkowane są wszystkie śmieszne ciuchy niepasujące do niczego, a już na pewno nie do konkretnej pory roku [dla angielek]
- pokazać zawartość mojego plecaka panu bramkarzowi w klubie i tłumaczyć się z posiadania ibupromu na własny użytek
-poznać kilku anglików z krwi i kości
-sformułować swoje poglądy polityczno-społeczne dotyczące wikileaks
-śmiertelnie obrazić portugalczyka
-nauczyć się używać z powowdzeniem google street view [ah spar] i radiowej trójki online
-odkryć chleb słodowy [chociaż dalej nie wiem, co o nim myśleć]
-znależć motywację do kupowania marchewki zamiast ciasteczek
-nauczyć się używać torrentów i zacząć nadrabiać braki w klasyce kinematografii
-być na urodzinach Finki
-sprzątnąc pokój, zrobić pranie
-zgubić i znależć pendrivy [wszystkie]
-wziąć udział w ćwiczeniach alarmu przeciwpożarowego
-odkryć cenę listy z Anglii do Polski [86 p]
-nie znależć nigdzie płyty Jespera Justa
-uświadomić sbie, że moj angielski niegdy nie będzie wystarczająco dobry, żeby nie być wAnglii stranger
i kuchnia odsłona pierwsza oraz łazienka odsłona druga [wersja początkowa czeka w kolejce na poskładanie]
-wydać zdecydowanie za dużo kasy
-popsuć i odpsuć przycisk na touchpadzie
-zobaczyć na własne oczy angielskie dicho od środka i dowiedzieć się dla kogo produkowane są wszystkie śmieszne ciuchy niepasujące do niczego, a już na pewno nie do konkretnej pory roku [dla angielek]
- pokazać zawartość mojego plecaka panu bramkarzowi w klubie i tłumaczyć się z posiadania ibupromu na własny użytek
-poznać kilku anglików z krwi i kości
-sformułować swoje poglądy polityczno-społeczne dotyczące wikileaks
-śmiertelnie obrazić portugalczyka
-nauczyć się używać z powowdzeniem google street view [ah spar] i radiowej trójki online
-odkryć chleb słodowy [chociaż dalej nie wiem, co o nim myśleć]
-znależć motywację do kupowania marchewki zamiast ciasteczek
-nauczyć się używać torrentów i zacząć nadrabiać braki w klasyce kinematografii
-być na urodzinach Finki
-sprzątnąc pokój, zrobić pranie
-zgubić i znależć pendrivy [wszystkie]
-wziąć udział w ćwiczeniach alarmu przeciwpożarowego
-odkryć cenę listy z Anglii do Polski [86 p]
-nie znależć nigdzie płyty Jespera Justa
-uświadomić sbie, że moj angielski niegdy nie będzie wystarczająco dobry, żeby nie być wAnglii stranger
i kuchnia odsłona pierwsza oraz łazienka odsłona druga [wersja początkowa czeka w kolejce na poskładanie]
niedziela, 6 lutego 2011
piątek, 4 lutego 2011
środa, 2 lutego 2011
Tak wiec od dzisiaj jestem oficjalna studentka UCA z moim slicznym rozpikslowanym zdjeciem na legitymacji :D W Katowicach jak slysze gwaltowne zmiany atmosferyczne z burzami na horyzoncie, a w Anglii czas plynie sielsko-anielsko, szczegolnie, ze wlasnie wybieram sie na szoping z moja funfel nowka karta MasterCard akceptowana wszedzie poza Lidlem. Z czego wynika, ze wroce z trzema walizkami ciuchow za to troche przeglodzona ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
O mnie
- k.
- katarzyna w. z domu w. na zagranicznych wojażach








