poniedziałek, 31 stycznia 2011

statystyki codzienne

frustracje: dwie
- dziwne zajęcia dla drugorocznych anglików
- Lidl nie akceptujący MasterCard [sic!]
fascynacje: mnóstwo
- miasto na prawo od Chequers
- park wokół Pałacu Arcybiskupa
- Kościół Wszystkich Świętych i cmentarz dookoła
- rzeka
- Thirsty Pig pub
-  angielskie słońce w styczniu

niedziela, 30 stycznia 2011

:O

cooooo sie dzieje ciekawego na Akademii? ogłaszam konkurs na najciekawszą, najbardziej intrygującą i zaskakującą sesyjną informację, bo u mnie, poza tym, że się usilnie staram nie zabierać za introductory task na jutro nic :O nie ma kasy na koncie, nie ma po co ruszać się z akademika.
czuję się jakbym o czymś zapomniała :O
wspierać mnie ładnie na emigracji proszę,  skypa na przykład mam :P
i za wolnego neta, żeby edytować tego koszmarnego bloga, musze sie na uczelni zmobilizować

sobota, 29 stycznia 2011

Najnowsze sprawności młodego skauta

1. udrażnianie agielskich odpływów
2. picie cydru :D
3. odnalezenie drogi na Uniwersytecie
4. inteligentne konwersowanie o 3 nad ranem po sporej ilości cydru
5. myślenie po angielsku

czwartek, 27 stycznia 2011

pierwsze anglielskie śniadanie sponsorowane przez Krakowski Kredens. Dzięki Ewa! :*

Runda druga bilans dnia

Uczeniany sytem internetowy: odporny na polski włam
Współtowarzysze niedoli: +50 do znajomości angielskiego i uroku osobistego
8 wspaniałych, ha!
+ angielski numer telefonu 44 794683215

środa, 26 stycznia 2011

Wolny kontra Anglia runda pierwsza, starcie pierwsze

Wolny kontra angielski deszcz 0:1
Wolny kontra busy w Maidstone 1:0 w asyście 3 uroczych pań i kierowcy azjaty, który był jeszcze większym emigrantem niż ja, bo nie miał pojęcie gdzie jest Westree Road, chociaż codzinnie tam przejeżdża
Wolny kontra Skype -1:1, cholera
Wolny kontra lotnisko i Victoria Coach Station 2:0
Wolny kontra śpiwór 1:0 dzięki instrukcjom uroczej pani w sklepie w Chequers i sprzedawcy w sklepie naprzeciwko Burger Kiga (Bogu dzięki za sieciówki przynajmniej łatwo się zorientować, gdzie człowiek jest)
Wolny kontra angielski syf w kuchi 0:1
Wolny kontra współlokatorka: remis jest urocza i zaoferowała mi wszystkie granki
Wolny kontra angielska kuchnia -2:2 pierwsza próba konsumpcji ciastka francuskiego na Victorii skończyła się zwycięstwem ciastka, nawet 7 h postu absolutnego nie było w stanie mnie zmusić do konsumpcji wykraczającej poza ogryzienie czystego ciasta, w Anglii najwyraźniej wszystko da się zaminić w gumopodobny produkt pochodzenia niewiadomego; całe szczęście jest Lidl, Lidl jest tani i oferuje dietę Małysza (bułka z bananem); chyba spełnią się wszystkie moje dietetyczne marzenia i wrócę taka, że mnie nie będzie;
Wolny kontra budżet -84, życie jest drogie, a co dopiero śpiwory i internet
Wolny kontra Lidl: bez komentarza, czy w Lidlu nigdy nie było makaronu, czy tylko te angielskie tak mają?
Wolny kontra spis inwentarza, miejmy nadzieję 1:0, okaże się jutro jak oddam, chociaż biorąc pod uwagę niewidzialny kosz na śmieci...
Wolny kontra cholerne angielskie wynalazki, jakby nie można było zainstalować normalnego prysznica; stan na chwilę obecną -10:10 (zrobiłam sobie przerwę na odstresowanie, jak tego nie opanuję to się wścieknę)
Wolny kontra sen: oj zaczynam przegrywać
Anglicy +50 do uprzejmości ;)

O mnie

katarzyna w. z domu w. na zagranicznych wojażach

Obserwatorzy